Miesięczne archiwum: Sierpień 2012

Suchedniów 12.08.2012

To już mój drugi start w tej miejscowości i mile jakoś nie wspominałem zeszłorocznego startu przez potężną kolkę jaka mnie dopadła i przez ugryzienie czegoś osopodobnego na plecach tuż nad kieszonką z żelem. W tym roku miało być lepiej i z takim nastawieniem przygotowywałem się do rajdu. W tygodniu poprzedzającym rajd przez okolice Suchedniowa przeszły trąby powietrzne i organizator zmienił trasę wyścigu. Jak dla mnie trasa była bardzo wymagająca. Początek rozbiegówka 12kilometrowa znana z zeszłego roku. Na starcie z Pawłem ustawiliśmy się w swoim sektorze w pierwszej linii, by po połączeniu sektorów jak najdłużej utrzymać się za czołówką. Start i utrzymanie czołówki to już inna sprawa. Moje tętno przez 12 kilometrów nie schodziło poniżej 180 uderzeń, ale trzeba było się trzymać za kolarzami bo wiatr tego dnia doskwierał dość mocno. Na końcu rozbiegówki niestety dopadło mnie lekkie zmęczenie i trzeba było zwolnić nieco i odpocząć przed wjazdem w las. W tym momencie też straciłem kontakt rower w rower z Pawłem. Po delikatnej regeneracji próbowałem nieco podciągnąć tempo ale po mocnym starcie nie szło to za bogato. Na 20 kilometrze dojechałem Pawła na przymusowym postoju z kapciem. Kawałek drogi po tym spotkaniu był wyjazd z lasu i jazda otwartymi przestrzeniami. Wiatr tak mocno mi dawał się we znaki, że chciałem zejść z trasy. Na dużym zmęczeniu w otwartych polach przejechałem około 20 km i tuż przed wjazdem z powrotem do lasu pomyliłem trasę. Szczęścia tyle w całym zamieszaniu, że po 500 m nawrócił mnie jakiś gostek – przypadkowy przechodzień. Kolejne 500 m powrotu pod górkę było makabrą. Po wjeździe w las organizm się troszku odbudował, a i ścieżka była bardziej techniczna więc odrobiłem około 4 – 5 miejsc w dojeździe do mety. Na mecie z czasem 3:18:49 dojechałem 24 w swojej kategorii, zegarek pokazał 55 km, średnia lepsza od zeszłorocznej o 0,1km/h pomimo dłuższej trasy i dużo cięższych warunków ale niedosyt został gdyż mogło być nieco lepiej ale otwarte przestrzenie to nie moja bajka zwłaszcza jak wieje.

Optymistycznie za to pojechał Bartek wraz z Kubą przywieźli 7 miejsce w kategorii. Gratulacje chłopaki.