konin

Relacja naszego niestrudzonego zawodnika Jacka Piątek

Koninki – ta miejscówka była już na Cyklokarpatach  w 2012 roku i dała się poznać jako rowerowa rzeźnia. Dojazd ze zniszczonymi tarczami i klockami to najmniejsze defekty. Sporo osób skutki tego maratonu odczuło dopiero po kilku lub kilkunastu tygodniach. Zniszczeń tych dokonało potworne błoto z piaskiem, które zżerało klocki hamulcowe, napędy i łożyska. Oprócz błota aura zaserwowała niską temperaturę i opady deszczu. Czy sytuacja miała się powtórzyć ?

Po długim okresie suszy wydawało się to niemożliwe, choć kilka dni przed wyścigiem pogoda robiła co mogła, by dorównać do poprzedniej edycji. Ziemia jednak była mocno wysuszona i powstałe błoto było powierzchowne. Mimo wszystko, już po kilkunastu kilometrach napędy sygnalizowały dość mocne zużycie i sporo osób  zmuszonych było  płukać je, bo zaciąganie łańcucha uniemożliwiało jazdę. Przed startem na szczęście nie padało, a dość niska temperatura podniosła się w czasie wyścigu. Nawet w krótkim stroju można było czuć komfort cieplny, szczególnie, że organizator zadbał, by podjazdy nie miały mniej niż dwie cyfry procentowego nachylenia, a najczęściej zbliżały się do 30%. Przy każdym podjeździe miało się wrażenie, że nasze przednie koło straciło grawitację i wznosiło się do góry. Aby to zniwelować trzeba było przenieść ciężar do przodu, ale tracące go tylne koło zaczynało się ślizgać. Gdy ten balans, raz w przód raz w tył zawodził, trzeba było kończyć podjazdy podejściami. Zjazdy procentów już miały jakby mniej, za wyjątkiem jednego rodzynka, który dodatkowo składał się z wyjątkowo luźnych dużych kamieni.

Czterech naszych zawodników pojawiło się na tej trasie.
Najmłodszy, a zarazem zwykle najszybszy, Kuba Rusin, niestety z powodów technicznych kończy ściganie na pierwszych kilometrach
na dystansie Mega.

jacekcgrzesiek
Jacek Ciecieręga przyjeżdża 9 w kat M4 i 29 open
Grzegorz Rusin w tej samej kat M4 27 i open 94

Na dystansie Giga samotnie jak zawsze – Jacek Piątek 1 w kat M5 i 19 open

jacek